Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Najdroższe terapie mogą być tańsze

Sylwia Szparkowska/Rzeczpospolita | 2009-04-07

Dostęp pacjentów do drogich leków, np. na raka, choroby neurologiczne czy reumatyczne, byłby lepszy, gdybyśmy mogli negocjować z firmami farmaceutycznymi tak jak rządowe instytucje w Unii Europejskiej – podaje Rzeczpospolita.

– Pilnie trzeba wprowadzić mechanizmy, które sprawią, że nasze negocjacje z firmami będą bardziej elastyczne – mówi Rafał Zyśk, szef departamentu leków w NFZ.

Wyjaśnia, że w tej chwili rozmowy z przedstawicielami firm dotyczą głównie ceny leku. A firmy nie zawsze zgadzają się na obniżkę, bo spadek cen w jednym kraju powoduje nacisk na obniżki w innych. Dlatego na Zachodzie wypracowano rozwiązania, dzięki którym firma może dostarczyć państwu więcej leków za tę samą kwotę, choć cena jednej dawki formalnie nie spada.

– W Polsce nie mamy podstaw prawnych, żeby tak negocjować z firmami – mówi Zyśk. Dodaje, że resort zdrowia przygotowuje odpowiedni projekt.

Na lepszy dostęp do drogich leków czekają chorzy na raka, choroby reumatologiczne czy neurologiczne. Wtedy, gdy tradycyjne terapie nie działają, powinno im się przepisać te najdroższe, kosztujące nawet kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.

Jakie mechanizmy można wprowadzić? Rafał Zyśk wymienia m.in. kontrolę zysków, jakie firma osiąga ze sprzedaży konkretnych leków, i zasadę, że państwo płaci tylko za te leki, które pomagają pacjentowi (przy nowoczesnych terapiach nie każdy chory odpowiada na leczenie).

Zyśk mówi też o tzw. płaceniu wolumenowym – państwo ustala z firmą nie tylko cenę, ale i prawdopodobną ilość przepisanych w kraju leków. Jeśli będzie ich więcej, będą sprzedawane po niższych cenach. Innym pomysłem jest współdzielenie ryzyka – firma razem ze służbą zdrowia płaci za zwalczanie działań niepożądanych leku, które są powszechne przy najbardziej nowoczesnych terapiach.


Warunkiem wprowadzenia nowoczesnych mechanizmów jest ścisła kontrola wydatków i przepisywanych leków.

– Kontrola to najtrudniejszy punkt całych zmian – uważa Jerzy Gryglewicz, były wicedyrektor Instytutu Reumatologii w Warszawie. – Gdy ustalane są tylko ceny, wszystko jest jasne. Jeśli będziemy też chcieli oceniać działania niepożądane czy liczbę pacjentów przyjmujących lek w określonym czasie, okaże się, że by to ogarnąć, trzeba dobrze wykształconych, sprawnych urzędników. A tych gwałtownie brakuje.
 

Rzeczpospolita 07.04.09

Brak tagów