Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

NFZ każe kupować przestarzały sprzęt

Adam Czerwiński/Gazeta Wyborcza Łódź | 2009-03-26

NFZ każe kupować nam syrenkę - mówi prof. Zbigniew Śliwiński, konsultant krajowy fizjoterapii. Kiedy zwróciliśmy uwagę, że tak nie można, prezes funduszu odpowiedział nam: OK. Kupicie dwusuw i wszystko będzie w porządku. Ale przecież dwusuw to syrenka - podaje Gazeta Wyborcza Łódź.

Mam to coś, pokażę panu - mówi Andrzej Róg, wojewódzki konsultant fizjoterapii w Łódzkiem, szef rehabilitacji w Matce Polsce. - O tam, w kącie, wygląda jak stara kuchenka. Jest zepsute i wcale nie zamierzam go naprawiać. Bo to przestarzały i bezwartościowy złom. Kiedyś używaliśmy tego do leczenia zatok. Nawet się sprawdzało. Ale mamy przecież nowsze i lepsze urządzenia, działające na podobnej zasadzie, tylko emitujące pole o niskiej częstotliwości.

- Może nie jest zupełnie do kitu - dodaje prof. Śliwiński. - W latach 80. popełniłem kilka prac o terapulsie. Ale od kiedy pojawiły się aparaty pracujące na niskiej częstotliwości, nikt tego nie kupuje.

Teraz ma się to zmienić. Chce tego Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ. W zarządzeniu z 11 marca ogłosił, że terapuls muszą mieć wszystkie poradnie, gabinety i pracownie fizjoterapii, które mają kontrakt z NFZ. To tzw. wymagalny warunek Funduszu. A więc, kto aparatu nie kupi, pieniędzy za zabiegi z fizjoterapii nie dostanie.

Wśród fizjoterapeutów zawrzało. - Wyposażenie całego gabinetu kosztuje 50 tys. zł. Jakim prawem prezes Paszkiewicz każe nam wydawać kolejne 30 tys.? Aparat kupię za 20 tys. Ale nie postawię go w poczekalni. Trzeba zbudować dla niego specjalne pomieszczenie z klatką Faradaya, która nie przepuszcza fal elektromagnetycznych. Na to potrzeba z pięć tysięcy. Drugie tyle wydam na zgodę Państwowej Inspekcji Radiowej, bo obecność szkodliwego pola magnetycznego trzeba im zgłaszać.

- Tylko po co to kupować? - zastanawia się Marek Kiliański, prezes Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii, który pracuje w pabianickim szpitalu. - Mam to u siebie. Włączamy to kilka razy w tygodniu, ale tylko dlatego, że nasi lekarze od czasu do czasu kierują kogoś na terapuls.

Śliwiński: - W prywatnym gabinecie terapuls będzie stał w kącie. Nie ma szans, by na siebie zapracował. Musiałby działać 16 godzin na dobę, ale to fikcja. Większość gabinetów fizjoterapii ma roczny kontrakt z NFZ na 120 tys. rocznie. Zmuszanie ich, by wykładały 40 tys. na niepotrzebny sprzęt, to szaleństwo.

 

Gazeta Wyborcza Łódź 26.03.09

Brak tagów