Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

NFZ nie zapłaci kłamczuchom

Gazeta Wyborcza Łódź | 2009-03-25
NFZ nie zapłaci kłamczuchom

Żeby dostać kontrakt z NFZ, przychodnie kłamią jak z nut. Teraz ich właściciele będą musieli się tłumaczyć przed policjantami - podaje Gazeta Wyborcza.

Dyrektor łódzkiego NFZ wczoraj zawiadomił policję o możliwości popełnienia przestępstwa przez firmy ubiegające się o umowy z Funduszem. Według dyrektora mogły one popełnić tzw. kłamstwo ofertowe, czyli podać nieprawdziwe informacje o tym, czym dysponują.

Na przykład jedna z przychodni napisała w ofercie dla NFZ, że ma gotowe pomieszczenia, w których choćby zaraz można przyjmować chorych. Kiedy na miejsce poszła kontrola, okazało się, że pomieszczenie jest, ale w remoncie. W innej przychodni miał stać rentgen, ale nie go było. Dlatego pacjenci z połamanymi nogami musieliby na prześwietlenie kuśtykać kilkaset metrów - do innych poradni. W przychodniach brakowało też innych urządzeń, np. ultrasonografów.

Kłopot był też z pracownikami. Przychodnie podają Funduszowi, że przyjmuje u nich specjalista, tymczasem żaden pacjent nie wie, jak on wygląda, bo zamiast kardiologa zawsze bada go internista!

Był też problem z karetkami. Jedna z firm ubiegających się o kontrakt na ratownictwo medyczne podała markę i numer rejestracyjny ambulansu. Problem polega na tym, że zrobiła to równocześnie w kilku województwach.

- To bardzo poważne uchybienia - ocenia Paweł Paczkowski, szef łódzkiego NFZ. - Nieprawdziwe informacje odnosiły się do tzw. wymagalnych warunków. Jeśli ktoś ich nie spełniał, jego oferta była automatycznie odrzucana. A więc możemy mieć do czynienia z poświadczeniem nieprawdy. Dlatego kilkanaście spraw bada policja.

W środowisku od lat krążyły plotki o gabinetach lekarskich istniejących wyłącznie na papierze czy przychodniach, w których do południa urzęduje fryzjer. Dlaczego dopiero teraz NFZ zaczął sprawdzać, co piszą firmy walczące o kontrakty?

- Cały czas prowadzimy różne kontrole - odpowiada dyrektor Paczkowski. - Ale przez trzy lata nie mieliśmy okazji do sprawdzania tylu ofert, bo podpisaliśmy wieloletnie umowy, i tylko je przedłużaliśmy. Kontrakty w końcu wygasły i przy okazji nowego konkursu postanowiliśmy sprawdzić, co ludzie piszą. Było łatwiej niż kilka lat temu, bo rozbudowaliśmy sieć komputerową i wiele danych bardzo łatwo nam zweryfikować.

Kilkanaście kłamstw urzędnicy wyłowili, analizując sześć tysięcy ofert. Gdyby je przeoczyli, nieuczciwe przychodnie mogłyby dostać wielomilionowe kontrakty. Pieniądze powędrują do firm, których oferty nie budziły zastrzeżeń.

Ale ich zdaniem kontrolerów NFZ to, co wykryli, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Podejrzewają, że nieprawidłowości może być więcej, choćby dlatego że ostatnio przybyło bardzo dużo specjalistycznych przychodni. Nieproporcjonalnie dużo do liczby praktykujących lekarzy i pielęgniarek. Dlatego Fundusz zapowiada, że dalej będzie szukał kłamstw w dokumentach. Ci, którzy podali nieprawdę, oprócz wezwania na policję muszą się liczyć z tym, że w przyszłości trudniej im będzie zawrzeć umowę z NFZ.


Gazeta Wyborcza Łódź 25.03.09

Brak tagów