Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Onkologia do natychmiastowego leczenia

ZARYS International Group | 2017-04-25
Onkologia do natychmiastowego leczenia

Raport Szwedzkiego Instytutu Ekonomii Zdrowia dotyczący dostępu do terapii onkologicznych w Europie przedstawia Polskę w niekorzystny sposób. Kreśli dość ponury obraz naszej rzeczywistości, a zwłaszcza pacjentów onkologicznych borykających się ze swoimi chorobami. Wyniki raportu nie pozostawiają złudzeń - poprawa obecnej sytuacji szybko nie nastąpi. Zbyt wiele parametrów musiałoby być spełnionych niemal w tym samym czasie, aby można oczekiwać szybkich zmian na lepsze. Statystyki w surowy sposób stawiają nas w rzędzie krajów, które mają więcej do zrobienia niż osiągnęły do tej pory. Przy założeniu, że parametry te będą wdrażane metodycznie i systematycznie, można liczyć na to, że w perspektywie co najmniej lat sytuacja ta się zmieni na tyle, żebyśmy mogli porównywać się do prymusów tego raportu. Do wspomnianych parametrów opisujących szarą rzeczywistość pacjenta onkologicznego należy wskaźnik mówiący ile procent PKB nasze państwo przeznacza na służbę zdrowia. Patrząc na Polskę można uzmysłowić sobie jaka przepaść dzieli nas nie tylko od liderów wspomnianego rankingu, ale i reszty Unii Europejskiej.

Podczas wielu debat jakie ostatnio są prowadzone na temat sytuacji w Polskiej onkologii większość ekspertów podkreślała, że onkologia jest kosztochłonna i nierozłącznie wiąże się z koniecznością zwiększenia nakładów. Co do tego nikt nie ma wątpliwości. Bardzo słusznie wskazywano również na potrzebę szeregu zmian organizacyjnych i konieczność wdrożenia skutecznych rozwiązań systemowych, aby w ogóle można było myśleć o jakiejkolwiek poprawie sytuacji w walce z chorobami nowotworowymi w naszym kraju. Paradoksalnie, aspektowi finansowemu tego problemu nie przypisywałbym nadmiernej wagi, nieporównywalnie bardziej martwiłbym się koniecznością zmian natury organizacyjnej. Niestety nie jesteśmy krajem, który ceniony jest na świecie za talenty organizacyjne. Częstokroć jest dokładnie odwrotnie, a codzienność polityczna dobitnie to podkreśla. Nikt nie liczy już na to, że politycy dwóch odmiennych opcji kiedykolwiek siądą do wspólnego stołu, żeby omówić palące problemy kraju, a zwłaszcza, żeby osiągnęli konsensus. Podobnie rzecz się ma w wymiarze organizacyjnym służby zdrowia.

Statystyki uświadamiają jak daleka droga jest przed nami, żeby osiągnąć przyzwoity światowy poziom w leczeniu nowotworów. Ale łatwo dywagować zdrowemu człowiekowi, zgoła inaczej rzecz się ma jeśli się jest w Polsce pacjentem onkologicznym. Bo jeśli Wielka Brytania przeznacza ponad czterokrotnie więcej środków na onkologię per capita niż Polska, a nasz sąsiad z południa dwa razy tyle co my, to nie napawa to optymizmem. Jesteśmy też krajem, w którym dostępność do leków onkologicznych należy do najniższych w Europie, a do tego większość z nich są stare nie nadążające za osiągnięciami światowej medycyny. Ponad połowa nowoczesnych leków onkologicznych z ponad dziewięćdziesięciu substancji, które zostały zarejestrowane w Europie na przestrzeni ostatnich 10 lat, nie jest dostępna dla polskich pacjentów. Świadczy to o tym, że państwo nie spełnia podstawowej roli w zakresie farmakoterapii, a co za tym idzie zabezpieczenia potrzeb zdrowotnych swoich obywateli.

Nieporównywalnie lepsze wyniki nie tylko liderów wspomnianego raportu, ale i tych na dalszych pozycjach rankingu, nie biorą się znikąd. Kluczem jest tutaj refundacja. Trudno jest zrozumieć dlaczego nie możemy czerpać z wiedzy oraz doświadczenia krajów, w których procedury refundacyjne działają szybko, sprawnie i dają bardzo dobre rezultaty leczenia. W tym miejscu ustawodawca użyłby zapewne argumentu zasobności budżetów krajów, których procedury refundacyjne musielibyśmy zaadoptować. I nie miałby racji. Problem bowiem tkwi w bałaganiarskim, nieskoordynowanym działaniu nadmiernie zbiurokratyzowanej administracji państwowej, która nie potrafi doprowadzić do końca jednej jedynej ustawy dotyczącej ochrony zdrowia. Gdyż do dobrego tonu należy, a wręcz nie wypada, zaakceptować i rozwijać czegoś, co dobrze zrobiła poprzednia ekipa rządząca. Każda nowa musi wywracać wszystko do góry nogami bez względu na to, czy dana zmiana była dobra, czy też nie. Nie ma spójności działań i kontynuacji tego co zostało poprawione, a przecież najczęściej dobrych rezultatów w medycynie można oczekiwać dopiero w dłuższej perspektywie czasowej.

Kolejnym problemem jest upolitycznienie systemu ochrony zdrowia w Polsce. Dlatego będziemy zawsze zasilać negatywne statystyki zdrowotne na tle całej Europy tak długo, jak długo polityka będzie sterować zmianami w służbie zdrowia. Jak ma wyglądać służba zdrowia w kraju, w którym jak przyznał sam prezes NFZ wydaje się rocznie ponad 1 mld złotych na obsługę zadłużenia szpitali, a to stale rośnie? Nie dodał tylko, że dla wielu szpitali niepłacenie dostawcom w terminie jest wręcz traktowane jak kredyt kupiecki z dwuletnim terminem płatności, ponieważ mają zasadę, że płacą tylko wtedy, gdy dostaną sądowy nakaz zapłaty. Co oczywiście generuje horrendalne wręcz koszty dla systemu, takie jak koszty sądowe, egzekucyjne pierwszo- i drugoinstancyjne, odsetki itd. Kolejne miliardy złotych ZUS przeznacza na następstwa chorób ubezpieczonych, którym można było zapobiec. A nikt nie jest zainteresowany innowacyjnymi, najnowszymi rozwiązaniami w medycynie oszczędzającymi czas i pieniądze dla systemu. Wdrażanie nowych technologii to kłopot, armia niechętnych, a często wrogo nastawionych urzędników musi się głowić i uczyć czegoś nowego, trwa w nieskończoność i nawet najbardziej entuzjastycznie nastawionych pasjonatów jest w stanie zniechęcić. A wynika to z faktu, że nikt nie jest rozliczany za swoje decyzje, zwłaszcza za te złe. Natomiast ze te dobre, a i owszem, cały czas słyszymy jakie to nagrody urzędnicy przyznają sobie nawzajem.

Na koniec apel do rządzących. Innowacyjny system opieki zdrowotnej w nowoczesnym kraju musi opierać się na skoordynowanej pracy resortu zdrowia oraz wszystkich organizacji skupionych wokół niego. Wszystkie zasoby, tak kadrowe, jak finansowe i infrastrukturalne muszą być sprzężone, aby móc zaspokoić stale rosnące potrzeby zdrowotne starzejącego się społeczeństwa. Cały system opieki zdrowotnej musi być poddany jednolitemu systemowi zarządzania jakością, w przeciwnym razie nie ma co liczyć na optymalizację procesów medycznych. Po prostu nie możemy dłużej liczyć na to, że chory system uzdrowi chorujących ludzi.

Robert Żywczyk

Dyrektor ds. Rozwoju w ZARYS International Group
Ekspert w dziedzinie innowacyjnych rozwiązań na rynku wyrobów medycznych

Brak tagów