Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

"RP": Lekarze odchodzą, pacjenci stoją w kolejkach

Rzeczpospolita | 2009-01-08

Jak informuje Rzeczpospolita, pacjenci czekają na wizyty: pół roku – na usunięcie żylaków, cztery miesiące – na leczenie u endokrynologa. I wcale nie chodzi o brak wystarczającego kontraktu z NFZ-dodaje. Lekarze odchodzą z publicznych poradni do prywatnych przychodni, by lepiej zarabiać.

Lekarze, nawet zatrudnieni w szpitalu, po pracy wolą przyjmować pacjentów w prywatnej służbie zdrowia. – Z 12 moich neurologów w przyszpitalnej przychodni chce pracować tylko dwóch – mówi Piotr Kuna, dyrektor Szpitala im. Barlickiego w Łodzi. – Trudno się dziwić. Za pacjenta, którego wizyta trwa od pół godziny do godziny, możemy zapłacić 15 – 20 zł netto. W prywatnej przychodni stawka to 70 zł.
W Rawiczu dyrektor obiecał nagrodę temu, kto przyprowadzi lekarza, który zatrudni się w szpitalu na stałe.
W rzeszowskim szpitalu wojewódzkim pół roku czeka się na wizytę u chirurga naczyniowego, który m.in. operuje żylaki. Powód? Brakuje kadry. Szpital miejski w Rzeszowie zamknął z kolei oddział ginekologiczny i szuka personelu na Ukrainie. Od nowego roku odeszło stąd dziewięciu ginekologów. Pacjentki są zdenerwowane, na oddziałach położniczych innych szpitali w okolicy brakuje miejsc.
Niemal we wszystkich regionach najdłużej – trzy, cztery miesiące – czeka się na wizytę u endokrynologa.
Co na to Narodowy Fundusz Zdrowia? – W zeszłym roku szpitale nie dawały rady przyjąć tylu chorych, za ilu byliśmy gotowi zapłacić. Kolejki się więc nie zmniejszyły, choć pieniędzy na leczenie było więcej – mówi Edyta Grabowska-Woźniak, rzeczniczka NFZ. Zdaniem urzędników decyduje o tym właśnie brak wykwalifikowanego personelu, zwłaszcza lekarzy.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego kolejki się wydłużają. Pacjenci wybierają tylko najbardziej znane przychodnie.

 

Rzeczpospolita, 08.01.2009

Brak tagów