Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Polska modernizacja: wymagania wobec ZOZ-ów złagodzone, termin przesunięty

JJ/Rynek Zdrowia | 2010-09-20
Polska modernizacja: wymagania wobec ZOZ-ów złagodzone, termin przesunięty

Codzienny serwis branży medycznej.

W sierpniu Ministerstwo Zdrowia opublikowało, po konsultacjach zewnętrznych, projekt rozporządzenia dotyczącego wymagań fachowych i sanitarnych wobec ZOZ-ów. To już kolejna, złagodzona wersja tych przepisów. Tym razem placówki mają im sprostać do 2016 roku.

Przypomnijmy, że we wcześniejszej wersji rozporządzenia, wymogi fachowe i sanitarne miały być spełnione do 2012 roku. Nawet resort zdrowia zdawał sobie jednak sprawę, że taka data jest nierealna. 

Przeciwko takiemu terminowi głośno protestował m.in. Związek Powiatów Polskich, postulując jego przesunięcie nawet na 2022 rok. Związek argumentował, że bez prolongowania daty trzeba będzie zamknąć około 60 proc. szpitali.

Potrzebny realizm

Rok temu, na wspólnym posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, wiceminister zdrowia Marek Haber zadeklarował przesunięcie daty obowiązywania wymagań do 2018 roku. Była to jednak tylko werbalna deklaracja, którą zweryfikowała kolejna ministerialna propozycja treści rozporządzenia.

– Będziemy analizowali ten projekt, ale wydaje się, że ta data jest nierealna. Nie wynika to z naszej niechęci do wprowadzenia proponowanych wymogów. Nie uważamy, że te przepisy są niezasadne. Wręcz przeciwnie. Gdyby było to możliwe, nasze szpitale dostosowalibyśmy w jeszcze krótszym terminie – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Rudolf Borusewicz, sekretarz generalny Związku Powiatów Polskich.

Zaznacza jednak, że należy brać pod uwagę realność przedsięwzięcia: – Obiecać i zapisać w rozporządzeniu można wszystko. Tylko, co z tego, jeśli taki przepis będzie martwy? Podchodzimy do problemu odpowiedzialnie, przyjmując na siebie konkretne zobowiązania. Nasze możliwości ograniczają finanse i możliwości technologiczne – podkreśla Rudolf Borusewicz.

– Nie zapominajmy też, że w tym roku na wiele powiatów spadły dodatkowe obciążenia finansowe związane z powodzią. To są wydatki priorytetowe. Nie zaistniały żadne okoliczności pozytywne, które pozwalałyby na finansowanie przedsięwzięć związanych z dostosowaniem szpitali powiatowych, wręcz przeciwnie – dodaje sekretarz generalny ZPP.

Zdaniem Andrzeja Mielcarka, dyrektora Szpitala Wojewódzkiego im. Papieża Jana Pawła II w Zamościu proces dostosowania szpitali do wymagań, jakim powinny odpowiadać pod względem fachowym i sanitarnym, powinien uwzględniać sytuację ekonomiczną kraju.

– W tej chwili wiele szpitali walczy o swój byt, szczególnie w województwie lubelskim. Nie widać środków finansowych, które można inwestować w programy dostosowawcze. Moim zdaniem najpierw trzeba wyrównać do średniej unijnej finansowanie za wykonane procedury medyczne, bo wtedy zostaną pieniądze na inwestycje – stwierdza dyrektor Mielcarek. – Tworzymy kolejne prawo, którego większość szpitali nie będzie w stanie przestrzegać.

Krok po kroku

Propozycję zmianę daty wejścia w życie rozporządzenia pozytywnie ocenia Waldemar Taborski, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego SPZOZ im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze.

– Data 2012 była nierealna dla wielu szpitali, zwłaszcza dla tych, które mają pozycję monopolistyczną na swoim lokalnym rynku, a procesy dostosowawcze wykluczały kontynuowanie świadczeń – mówi dyrektor Taborski. – Za mało też jest pieniędzy na rynku, żeby była możliwość spełnienia we wcześniejszym terminie wszystkich wymogów. Uderzyłoby to głównie w pacjentów.

Waldemar Taborski przypomina, że założenia zawarte w rozporządzeniu jedni realizują szybciej, inni wolniej, w miarę posiadanych środków. Ale nikt się nie uchyla...  – W moim szpitalu bez przerwy prowadzone są remonty. Według nowych standardów mamy neurochirurgię, robimy według nich oddział zakaźny, kolejno będą trwać prace na chirurgii naczyniowej, stacji dializ – wylicza dyrektor zielonogórskiego szpitala.

– Może rzeczywiście taka polityka przesuwania terminu wejścia w życie rozporządzenia jest skuteczna – zastanawia się dyrektor Taborski. – Bo gdyby od razu wprowadzono datę graniczną, powiedzmy – 2018 rok – to wiele placówek czekałoby na ostatni moment, aby się dostosować do wymogów. I to z całą pewnością także byłoby trudne do zrealizowania.

Warto wiedzieć znacznie wcześniej...

Także Anna Czech, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego im. Św. Łukasza w Tarnowie, uważa, iż zmiany wprowadzone w proponowanym przez ministerstwo rozporządzeniu są korzystne. Nie ukrywa jednak, że gdyby zapisane w nim wymogi były wiadome znacznie wcześniej, to wielu placówkom udałoby się uniknąć dodatkowych, niepotrzebnych kosztów.

– Remontowaliśmy oddział neurologii z pododdziałem udarowym, gdzie musieliśmy dokonywać niemal cudów, aby spełnić wymóg powierzchni przypadającej na jedno łóżko. Dodatkowo musieliśmy zmieniać parametry ścian, bo nie mieściły nam się w nich drzwi o szerokości 110 cm... – wspomina dyrektor Czech. – Według obecnych propozycji 100-centymetrowej szerokości drzwi, byłyby zupełnie wystarczające. Okazuje się więc, że ponieśliśmy niepotrzebnie koszty.

– W nowej propozycji rozporządzenia nie ma także wymogu dotyczącego liczby węzłów sanitarnych przypadających na pacjenta, co dla mnie jest nieporozumieniem. Bo to akurat było dobrym rozwiązaniem, korzystnym dla pacjentów – uważa dyrektor Czech.

Szpital Wojewódzki w Suwałkach powinien w ciągu dwóch lat przeznaczyć na inwestycje ponad 50 mln zł. – Do spełnienia wymagań rozporządzenia potrzeba przede wszystkim środków finansowych, których powszechnie brakuje. Dlatego działania w poszukiwaniu koniecznych pieniędzy dla placówek należy ukierunkować głównie na procesy dostosowawcze – stwierdza Sławomir Modzelewski, zastępca dyrektora ds. ekonomicznych suwalskiego szpitala.

Niespójna koncepcja

Zdaniem dyrektor tarnowskiego szpitala kolejna koncepcja rozporządzenia jest niespójna i niekonsekwentna: 

– Trzeba było zastanowić się wcześniej nad tymi wszystkimi wymogami, dokładnie je przemyśleć, a nie – mówiąc obrazowo – zmieniać zasady gry w trakcie meczu – mówi Anna Czech. – Zmiana koncepcji rozporządzenia na bardziej łagodną, będzie oznaczała gorsze warunki dla pacjentów. My jednak staramy się iść z duchem czasu i na jednym z oddziałów zaplanowaliśmy już w projekcie łazienki przy każdej z sal, starając się dostosować do poprzedniej wersji rozporządzenia.

Placówki, które poważnie potraktowały wcześniejszy projekt rozporządzenia, czyli bardziej rygorystyczny, wykonały już prace dostosowawcze lub są w trakcie ich realizacji. Czy rzeczywiście poniosły „niepotrzebne koszty”? Być może, ale nie wtedy, gdy na modernizacji ewidentnie korzystają pacjenci. 

Źródło artykułu: Rynek Zdrowia