Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Zmiany w Ostrych Dyżurach Neurologicznych

Gazeta.pl | 2010-05-17
Dwa z czterech wrocławskich szpitali pełniących ostre dyżury neurologiczne od 1 czerwca wycofują się z pracy w tym systemie. - Niech wszyscy dyżurują na okrągło, to pod izbami przyjęć nie będzie takich kolejek pacjentów - proponują

Każdego dnia we Wrocławiu ostry dyżur neurologiczny pełni tylko jeden szpital: wojskowy przy ul. Weigla, klinika przy ul. Borowskiej, szpital przy ul. Traugutta lub przy Koszarowej. To wynik umowy, jaką dyrektorzy szpitali zawarli wiele lat temu, by, dyżurując na zmianę, obniżyć koszty. Tłumaczyli również, że we wrocławskich szpitalach brakuje specjalistów, więc tylko jeśli dyżur przypadnie raz na kilka dni, uda się zapewnić pełną obsadę lekarską (co najmniej trzech lekarzy). Układ, choć niezgodny z zapisami kontraktu z NFZ, sprawdzał się, póki wszystkie szpitale chciały go realizować.

Jednak niedawno dwa z nich: wojskowy i ASK przy Borowskiej zawiadomiły marszałkowski departament polityki zdrowotnej, który koordynuje grafik ostrych dyżurów, że od 1 czerwca wycofają się z porozumienia.

- Na dyżurze mamy pod opieką 700 tysięcy wrocławian oraz mieszkańców sąsiednich gmin. W ciągu doby zgłasza się niekiedy nawet 70 pacjentów - to najbardziej oblężony dyżur, bo do neurologa najtrudniej się dostać w przychodni. Jeśli dodatkowo nałoży się dyżur kardiologiczny lub chirurgiczny, nie jesteśmy w stanie skutecznie pomagać pacjentom - mówi Zdzisław Czekierda, rzecznik szpitala wojskowego.

Pomysł dyżurowania wszystkich szpitali na okrągło gorąco popiera prof. Juliusz Jakubaszko, konsultant krajowy ds. medycyny ratunkowej i szef szpitalnego oddziału ratunkowego kliniki przy ul. Borowskiej. - Oddział neurologiczny, jak wszystkie inne, musi być czynny przez całą dobę. Zdarza się, że przyjeżdża do nas pacjent zagrożony udarem i pilnie trzeba mu podać odpowiednie leki. A my akurat nie mamy dyżuru. Więc pacjenta kładzie się do karetki i wiezie przez całe miasto na Traugutta, albo jeszcze dalej, na Koszarową. To absurd - uważa prof. Jakubaszko.

Jednak z dotychczasowego układu nie chce rezygnować dr Bogusław Paradowski, konsultant wojewódzki w dziedzinie neurologii i pracownik Kliniki Neurologii przy ul. Borowskiej. - Pomysł jest zły z kilku powodów: karetka zawiezie wprawdzie pacjenta do najbliższego szpitala z neurologią, ale chorzy, którzy sami przychodzą na ostry dyżur, bo nie mogli się dostać do specjalisty w przychodni, wybiorą szpital w ich opinii najlepszy. I tam będzie tłok, tyle że codziennie. Poza tym odejście od dyżurów będzie bardzo kosztowne, bo przez całą dobę będzie musiało we Wrocławiu pracować minimum ośmiu neurologów, a nie sześciu, jak teraz. Do tego dojdzie całodobowa praca tomografu, lekarza radiologa i technika - wylicza dr Paradowski.

Podkreśla również, że klinika przy ul. Borowskiej zawsze dyżurowała równolegle z neurochirurgią. Jeśli była potrzeba, pacjent natychmiast trafiał na blok operacyjny. Nie wiadomo, co będzie w nowym systemie.