Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Polacy boją się, że w szpitalu zachorują

Dziennik | 2009-10-12

Badanie Health Barometre przeprowadzane w w sześciu największych państwach Unii Europejskiej nie pozostawia złudzeń: tylko jeden na ośmiu polskich pacjentów jest zadowolony z opieki medycznej. Większość boi się, że będzie musiała miesiącami czekać na leczenie, że zabraknie lekarzy specjalistów, a w szpitalu zostaną zarażeni infekcją - informuje Dziennik.pl

 Obawy te nie są niestety bezpodstawne. "Kolejki w publicznej służbie zdrowia są normą także w Europie Zachodniej, ale to, co się dzieje u nas, zakrawa na ponury żart" - zauważa profesor Alicja Chybicka Kierownik Katedry Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu. Rzeczywiście, 8 miesięcy czekania na wizytę u neurologa czy endokrynologa, i tyle samo na wycięcie nowotworu, to wciąż w Polsce smutna norma. Kilka tygodni temu wypomnieli nam te statystyki niezależni brukselscy eksperci, którzy przygotowali tzw. konsumencki ranking zdrowia. Polska służba zdrowia znalazła się w nim na odległym 26. miejscu wśród 32 przebadanych państw Europy.

Jak wynika z badania Health Barometre, przygotowanego przez towarzystwo ubezpieczeniowe Europ Assistance Group, Polacy, oprócz długiego czekania w kolejkach do lekarzy, ogromnie boją się również błędów lekarskich i szpitalnych zakażeń. I znowu niebezpodstawnie. Choć brakuje twardych danych, to eksperci szacują, że rocznie w Polsce odnotowuje się od 2,5 do 3 tys. skarg na błędy w sztuce lekarskiej. Jeszcze gorzej jest ze szpitalnymi infekcjami: oficjalnie dotykają ok. 5 procent pacjentów, jednak Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia uważa, że w rzeczywistości różnego rodzaju zakażeniom ulega 10-12 proc., a w niektórych szpitalach nawet blisko 20 proc. wszystkich leczonych.

Jadwiga Konarska, 30-letnia księgowa z Warszawy doskonale zna wszystkie lęki pacjentów, bo kilka miesięcy temu przeszła szpitalną gehennę w związku z banalnym zabiegiem wycięcia wyrostka robaczkowego. "Kiedy zaczęło mnie nagle boleć podbrzusze, musiałam czekać blisko tydzień na wizytę u chirurga. Ale najgorszy był szpital. Panowały w nim tak fatalne warunki higieniczne, że zaraz po wygojeniu się rany zrobiłam sobie test na żółtaczkę. Poważnie bałam się, że mogłam zostać nią zakażona" - wspomina.

Polscy pacjenci zdają sobie sprawę, z czego wynikają niedomagania służby zdrowia. Blisko połowa bez wahania przyznaje: służba zdrowia jest po prostu uboga. Podobnego zdania są lekarze. "Warunki, w jakich pracujemy, urągają godności lekarzy i pacjentów" - przyznaje profesor Zbigniew Włodarczyk, konsultat ds. tranplantologii w województwie kujawsko-pomorskim. A prof. Alicja Chybicka podaje konkretne przykłady. "W moim szpitalu na transplantacje szpiku kostnego mamy 200 tys. złotych. Tymczasem szpital w Niemczech też ma 200 tysięcy, ale euro" - mówi lekarka.

Skutki tego niedofinansowania pacjenci odczuwają na co dzień na własnej skórze. Jak wynika z badania, blisko trzy czwarte Polaków obawia się nierównego dostępu do usług medycznych. Boimy się również tego, że najlepsi specjaliści wyjadą z Polski. "Z mojego szpitala uciekło już dwóch lekarzy do Szwecji, jeden do Anglii i jeden do Norwegii" - przyznaje prof. Chybicka.

 

Dziennik

Brak tagów