Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Badania diagnostyczne wstrzymane do końca roku

Gazeta Wyborcza Wrocław | 2009-10-09

Pół tysiąca osób zarejestrowanych w Akademickim Szpitalu Klinicznym nie doczeka w tym roku badania tomografem lub rezonansem magnetycznym. Nowe terminy szpital wyznaczył im za kilka miesięcy
 


61-letnia Elżbieta Nizińska cierpi od dawna na bóle kręgosłupa. Żeby jakoś funkcjonować, przyjmuje duże dawki środków przeciwbólowych. - Neurolog uzależnia dalszą terapię od szczegółowej diagnostyki, dlatego zlecił mi rezonans magnetyczny - opowiada wrocławianka.

W lipcu zarejestrowała się w Akademickim Szpitalu Klinicznym przy ul. Borowskiej - termin wyznaczono jej za trzy miesiące, na 19 października. Ale w minioną środę ASK zawiadomił panią Elżbietę listownie, że w ustalonym dniu badania nie będzie.

- Napisano, że brakuje im pieniędzy i muszą przesunąć rezonans na koniec stycznia. Nie wiem, jak dotrwam do stycznia, bo już teraz nie mogę normalnie żyć - pani Elżbieta jest bliska płaczu.

W podobnej sytuacji znalazło się 500 chorych, którzy mieli być badani po 14 października. Wszyscy zostaną przyjęci dopiero po Nowym Roku, pomiędzy styczniem i kwietniem.

Dyrektor szpitala Piotr Pobrotyn tłumaczy, że musiał wstrzymać diagnostykę, aby dodatkowo nie zadłużać placówki: - Od początku roku przebadaliśmy chorych za 800 tys. zł ponad limit, który narzucił nam NFZ. Już miesiąc temu rozważałem tę decyzję, ale liczyłem, że dostaniemy dodatkowe środki z funduszu.

Szpital poprosił o nie dolnośląski oddział NFZ, ale ten odpowiedział, że pieniędzy nie ma. Zgodził się natomiast, żeby na badania tomografem i rezonansem placówka przeznaczyła 400 tys. zł, których nie wykorzystała na leczenie ambulatoryjne. - Niestety, to nie rozwiązuje naszych problemów, bo w ten sposób pokryjemy tylko połowę strat - mówi dyrektor Pobrotyn.

Piotr Nowicki, wicedyrektor ASK, dodaje, że gdyby szpital ściśle trzymał się limitów, kolejka do badań byłaby znacznie dłuższa, a wyznaczane terminy jeszcze odleglejsze: - Rozumiem, że dla chorych to problem, a nawet dramat, ale naprawdę nie możemy przyjmować ludzi w sytuacji, gdy wiemy, że fundusz za nich nie zapłaci.

Nowicki podkreśla, że szpital zachowuje ciągłość świadczeń, bo taki ma obowiązek. Jednak codziennie bada zaledwie kilka osób. - Bez ograniczeń diagnozujemy wyłącznie pacjentów w stanach ostrych, gdy zagrożone jest ich życie.

Pani Elżbieta próbowała zapisać się na badanie w innym wrocławskim szpitalu. Wszędzie słyszała, że do końca roku na rezonans nie ma szans. Proponowane terminy to maj lub czerwiec 2010 r. - Szkoda, że ASK nie powiedział mi w lipcu, że może mieć kłopot z dotrzymaniem terminu. Zarejestrowałabym się gdzie indziej i już miałabym wynik - mówi.

Jest rozgoryczona, bo na koniec października ma już umówioną wizytę u neurologa: - A bez wyniku badań nie ma ona sensu. Jedynym wyjściem jest płatny rezonans za 600 zł, ale to ponad połowa mojej emerytury!

Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego funduszu, przyznaje, że we Wrocławiu jest duży problem z diagnostyką obrazową: - Niestety, więcej pieniędzy nie mamy. Dzielimy wszystkie środki, jakie dostajemy.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Brak tagów