Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Lubuskie szpitale nie mają pieniędzy na leczenie

Gazeta Wyborcza | 2009-10-08

W gorzowskim szpitalu do końca roku będą wykonywane tylko zabiegi ratujące życie. Pieniądze przekazane przez NFZ na roczny kontrakt już się skończyły. W podobnej sytuacji jest wiele innych lecznic w naszym regionie - donosi Gazeta Wyborcza.

Szpitale wysyłają sygnały alarmowe. Kończą się pieniądze. Nie ma praktycznie w regionie placówki, która nie miałaby problemów z tzw. nadwykonaniami kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia.

 

Część lecznic wydaje więcej pieniędzy niż umówiły się z funduszem. Ale większość, jak choćby szpital wojewódzki w Gorzowie, nie tylko nie przyjmuje pacjentów na zabiegi, ale przekłada na przyszły rok nawet te już zaplanowane.


Dyrektor Szmit: Ja mam ten szpital oddłużyć

 

- W listopadzie ub.r. zostałem dyrektorem, aby oddłużyć szpital, wyprowadzić na prostą. A nie po to, aby go jeszcze zadłużać. Nie mamy pieniędzy i dlatego nie będziemy robić planowych operacji - argumentuje Andrzej Szmit, dyrektor gorzowskiej lecznicy. W Gorzowie będą wykonywane tylko zabiegi ratujące życie.

 

- Najgorsza sytuacja jest na oddziale chorób wewnętrznych, chirurgii ogólnej, neurochirurgii i ortopedii. Tam już jest praktycznie po kontrakcie. Obdzwoniliśmy wszystkich, którzy mieli zaplanowane zabiegi. Z początkiem października zakończyliśmy ich wykonywanie w tym roku - opowiada szef szpitala w Gorzowie.

 

Dyrektor odrzuca sugestię, że liczbę punktów (poszczególne świadczenia są przeliczane na punkty) można podzielić przez 12 i gospodarować nimi równomiernie. - Na przykład na neurochirurgii miałem na cały rok 103 tys. punktów. Na miesiąc wyszłoby po ok. 9 tys. I wtedy zamykałbym oddziały 20 każdego miesiąca i przekładał. Wychodzi przecież na to samo - podkreśla Szmit. Zauważa, że sytuacja dobrze wygląda na chirurgii dziecięcej, ale tylko dlatego, bo przez kilkanaście tygodni oddział był... remontowany.

 

Gorzowski szpital chce ograniczyć kwotę nadwykonania kontraktu do minimum. Ale część szpitali, licząc że NFZ jeszcze im dołoży, już mocno się zadłużyło. - W tej chwili mamy już 16,5 mln zł nadwykonań, głównie z oddziałów intensywnej terapii, kardiologii, neurochirurgii, chirurgii ogólnej, laryngologii. Chodzi o procedury wysokospecjalistyczne, których nie można wykonać w szpitalach powiatowych i pacjenci trafiają do Zielonej Góry - mówi Adriana Wilczyńska, rzecznik zielonogórskiego szpitala. Lecznica już wstrzymała wykonywanie planowych zabiegów. - Obecnie przyjmowane są przypadki w stanie zagrażającym życiu i przy pogorszeniu się dolegliwości pacjenta. Tylko procedury onkologiczne załatwiane są na bieżąco - podkreśla Wilczyńska.

 

Zabiegi planowe przesuwamy, ale cały czas ratujemy życie

 

Zabiegów na 1 mln zł nadwykonania ma kostrzyńska lecznica. - Nie przekładamy wszystkich planowych zabiegów, ale mocno je ograniczamy. Wykonujemy je w niewielkim procencie. Jeśli pacjent może jeszcze poczekać, to przesuwamy go na kolejny rok. Najgorzej sytuacja wygląda na dwóch oddziałach - wewnętrznym i chirurgii. Tam zajmujemy się głównie przypadkami ratującymi życie - mówi Małgorzata Kosiewicz, dyrektor Nowego Szpitala w Kostrzynie nad Odrą.

 

2 mln zł nadwykonania kontraktu ma szpital w Międzyrzeczu. - Sytuacja jest dramatyczna. To są dane po dziewięciu miesiącach. Co będzie po roku, boję się pomyśleć - mówi dyrektor Leszek Kołodziejczak. Przyznaje, że największy problem jest na pediatrii. - Od Gorzowa do Zielonej Góry jesteśmy jedynym szpitalem z takim oddziałem. Przyjeżdżają pacjenci z ościennych powiatów. NFZ, któremu zgłaszałem sprawę, nie chciał mi dać większego kontraktu. Wiedziałem, że będzie problem. Mam przeganiać dzieciaki spod szpitala?! - denerwuje się dyrektor.

 

Lubuski oddział NFZ się broni. - Co roku dajemy coraz większe pieniądze na szpitale w województwie. W 2008 r. wydaliśmy na wszystkie lecznice 534 mln zł. W tym roku, tylko do września, do szpitali przekazaliśmy 537 mln - wylicza Sylwia Malcher-Nowak, rzeczniczka lubuskiego NFZ.

 

Podkreśla, że szpitale zadłużają się na własną odpowiedzialność. - Dyrektorzy szpitali wiedzieli, jakie mają kontrakty. Kilkakrotnie ostrzegaliśmy, aby gospodarowali nimi racjonalnie, bo nie ma gwarancji, że lubuski NFZ zapłaci w tym roku za nadwykonania - opowiada Malcher-Nowak.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza Gorzów

Brak tagów