Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Renomowany szpital został bez lądowiska

Gazeta Wyborcza Katowice | 2009-09-29

Siemianowicka oparzeniówka nie ma lądowiska dla helikopterów. Jak bardzo by się przydało, pokazała katastrofa na Wujku-Śląsku. W dodatku LPR ogłosił, że ze względów bezpieczeństwa już więcej nie wyląduje na pobliskiej strzelnicy dla myśliwych - donosi Gazeta Wyborcza Katowice.
 

Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich jest jednym z najlepszych tego typu szpitali w Polsce. To tu trafiają ciężko ranne ofiary wypadków z całego kraju. Także tu lekarze walczą o życie i zdrowie górników poparzonych w wybuchu metanu w kopalni Wujek-Śląsk.

Niektórych górników z Rudy Śląskiej do Siemianowic transportowały śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Lądowały na terenie strzelnicy Polskiego Związku Łowieckiego, bo szpital nie ma własnego lądowiska. W dodatku prawdopodobnie to był ostatni taki lot. LPR właśnie ogłosił, że nie będzie już więcej korzystał z tego obiektu. Boi się o pacjentów, pilotów i maszyny.

- LPR napisał do nas, że mamy przygotować lądowisko, to znaczy określić kierunki i siły wiatrów. Odpisałem, że nie zabraniam tu nikomu lądować, ale nie biorę za nic odpowiedzialności - mówi Jerzy Żagiell, łowczy katowickiego okręgu łowieckiego. I podkreśla, że trudno wymagać od myśliwych, by się na wszystkim znali, np. na ustalaniu siły i kierunku wiatru.

- Skoro napisali nam, że nie mogą brać odpowiedzialności za lądowanie maszyn w tym miejscu, musieliśmy podjąć decyzję, że nie będziemy tam więcej lądować - mówi Justyna Wojteczek, rzeczniczka LPR. Wyjaśnia to np. obawami, czy w czasie akcji ratunkowej myśliwi nie będą akurat strzelać na strzelnicy.

Sprawa dotarła już do wojewody, który odpowiada za sprawnie działające ratownictwo medyczne w regionie. I wywołała konsternację. - Pismo łowczego to tak naprawdę wypowiedzenie zgody na lądowania na strzelnicy - denerwuje się Adam Matusiewicz, wicewojewoda śląski. Przyznaje, że sprawa jest poważna. Najbliższe w pełni bezpieczne lądowisko dla helikopterów pogotowia jest bowiem na katowickim Muchowcu. - To za daleko od oparzeniówki - mówi Matusiewicz.

Wicewojewoda już rozmawiał w tej sprawie z prezydentem Siemianowic Jackiem Guzym. Urzędnicy pilnie szukają nowego miejsca, gdzie pogotowie będzie mogło bezpiecznie lądować. - Myślę, że w przyszłym tygodniu taka lokalizacja zostanie wybrana - mówi Guzy.

Gazeta Wyborcza Katowice

Brak tagów