Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Szpital przy Kraśnickiej. Kto za to zapłaci?

Gazeta Wyborcza | 2009-09-23

Dyrektor szpitala przy al. Kraśnickiej do dziś nie stworzył profesjonalnego planu naprawczego, choć zapowiadał to już siedem miesięcy temu. Tymczasem ZUS, któremu szpital jest winny 12 mln złotych, upomniał się o swoje należności. Mimo to marszałek deklaruje, że ma pełne zaufanie do dyrektora Ryszarda Śmiecha - informuje Gazeta Wyborcza.

"Gazeta" dowiedziała się, że ZUS wszczął egzekucję pieniędzy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy al. Kraśnickiej, które szpitalowi miał wypłacić Narodowy Fundusz Zdrowia. Potwierdziliśmy tę informację w lubelskim oddziale Zakładu. Chodzi o składki za pracowników, których medyczna placówka nie opłacała w terminie i teraz ma wielki dług. ZUS twierdzi, że nie może ujawnić kwoty, którą ostatecznie zamierza zająć.

ZUS zabierze 12 mln zł?

Według naszych informacji szpital jest winien ZUS - owi 12 mln złotych tzw. zobowiązań wymagalnych (których termin płatności już minął, a nie zostały umorzone). ZUS w piśmie do dyrekcji szpitala z początku września zaproponował zawieszenie egzekucji należności i udzielenie ulgi. Najpierw jednak dyrektor szpitala Ryszard Śmiech musiałby napisać odpowiedni wniosek. - Takiego nie otrzymaliśmy - poinformowała nas wczoraj Małgorzata Korba, rzeczniczka prasowa oddziału ZUS w Lublinie.

Marszałek Krzysztof Grabczuk (PO) nie ukrywa, że ma żal do ZUS, bo decyzja o egzekucji może przyczynić się do upadku szpitala. - ZUS zachowuje się jak bank, który chce pogrążyć przedsiębiorcę.

Wczoraj późnym popołudniem Grabczuk po rozmowie ze Śmiechem zapewnił nas, że jest jeszcze szansa na wstrzymanie egzekucji pieniędzy.

Planu jak nie było tak nie ma

Sądny dzień dla dyrektora Śmiecha szykuje się na 1 października.

Jeśli tego dnia na biurku u marszałka nie będzie profesjonalnego planu naprawczego dla zadłużonej na ok. 121 mln złotych placówki to marszałek będzie miał powód, aby Śmiecha zwolnić. - Jeśli nie dostanę takiego planu od dyrektora, będę wnioskował do zarządu województwa o podjęcie kroków personalnych - mówi Zbigniew Orzeł p. o dyrektora departamentu zdrowia i polityki społecznej w urzędzie marszałkowskim.

Śmiech zarządza największym szpitalem na Lubelszczyźnie i jest mocno popierany przez wicemarszałka województwa Arkadiusza Bratkowskiego z PSL. On z kolei nie odbierał od nas wczoraj komórki.

Śmiech jeszcze w marcu obiecał marszałkowi Grabczukowi plan naprawczy. Między innymi dzięki temu zarząd województwa poręczył placówce pożyczkę na 30 mln złotych (do spłacenia z odsetkami będzie prawie dwa razy tyle).

"Gazeta" dowiedziała się, że szpital - aby przetrwać - będzie potrzebował teraz kolejnego kredytu. Znów mówi się o 30 mln złotych.

Do pomocy przy tworzeniu planu ratunkowego Śmiech zatrudnił w marcu prywatną firmę. Nasze źródła w szpitalu twierdzą, że pomaga ona również zarządzać placówką. Za swoje usługi bierze ok. 28 tys. złotych miesięcznie z kasy zadłużonego szpitala. Umowę ma mieć ponoć do stycznia 2011 roku. W urzędzie marszałkowskim po szczegóły współpracy odesłano nas do Ryszarda Śmiecha. Z dyrektorem próbowaliśmy się skontaktować od czwartku. Bezskutecznie. Nie odpowiadał na prośby o telefon. Nie odbierał też komórki.

Pełzająca restrukturyzacja

Efekt współpracy Śmiecha i firmy doradczej?

Śmiech na początku roku zapowiadał, że w ramach restrukturyzacji do końca roku zwolni 350 z 1400 osobowej załogi. - Oficjalnie straciło tam pracę 57 osób, choć dyrektor twierdzi, że więcej - mówi dyrektor Orzeł.

Teoretycznie Śmiech ma jeszcze trzy miesiące, aby przeprowadzić redukcję etatów, ale żeby w ogóle doszła do skutku, wcześniej muszą ją zaopiniować związki zawodowe. Poinformowany powinien być też powiatowy urząd pracy. Wczoraj, ani związkowcy, ani urzędnicy PUP nic nie wiedzieli o skali planowanych zwolnień.

- Ostatnie pismo w sprawie zwolnień w szpitalu pochodzi z 12 marca. Wówczas zgłoszono około stu osób. Odbyło się nawet spotkanie w tej sprawie, ale nowych zgłoszeń nie ma - informuje Tomasz Piecak, zastępca dyrektora PUP Lublinie.

 

Gazeta Wyborcza

Brak tagów