Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Na algorytmie zyskamy, a nawet stracimy

Gazeta Wyborcza | 2009-09-08

Około 15 milionów - tyle Podlaskie ma zyskać na zmianie tzw. algorytmu podziału środków na leczenie. Problem w tym, że tak naprawdę region w skali roku straci kilkadziesiąt milionów złotych. A to dlatego, że budżet naszego funduszu zmniejszy się o pieniądze tych pacjentów, którzy mieszkają na Podlasiu, ale leczą się gdzie indziej - informuje Gazeta Wyborcza.

- Moim zdaniem w tej sytuacji nie macie się z czego cieszyć - mówi Bogusław Piecha, poseł PiS, przewodniczący sejmowej komisji zdrowia.

- Niech Piecha przestanie mieszać - kwituje rewelacje posła Bogusław Dębski, wicemarszałek województwa podlaskiego. - Te wszystkie zmiany zależą od tego, jak się będzie interpretowało przepisy. Ale ogólne założenia są słuszne.

Triumf przedwczesny?

Jak już pisaliśmy - sejmowa komisja zdrowia 3 czerwca przyjęła projekt ustawy zmieniającej tzw. algorytm podziału środków na leczenie między województwami. Ma to spowodować lepsze finansowanie najbiedniejszych województw, które wcześniej, w wyniku tzw. kryterium dochodowości (im większy dochód na mieszkańca województwa, tym większa ilość pieniędzy na leczenie) dostawały na leczenie mniej pieniędzy.

- W efekcie leczenie tej samej grypy na Mazowszu kosztowało 1700 zł, a u nas już 1300. Zmiana sposobu podziału algorytmu to naprawi - zapewnia podlaski poseł Damian Raczkowski, wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia.

Po czwartkowym posiedzeniu komisji zdrowia niektórzy posłowie głośno odtrąbili sukces, nikt jednak nie wspominał, ile konkretnie mieliby na tym zyskać podlascy chorzy. Jeszcze w czasie ostatniej wizyty minister Ewy Kopacz w Białymstoku, kiedy po raz pierwszy zapowiedziała ona zmianę algorytmu, posłowie Platformy po cichu wspominali, że nasze województwo zyska na tym nawet do 50 mln zł rocznie. Teraz okazuje się, że przyszłość dla Podlasian, jeśli chodzi o służbę zdrowia, wcale nie wygląda już tak różowo.

- Te wszystkie zmiany mają raczej charakter propagandowy - bez ogródek mówi Bolesław Piecha, przewodniczący sejmowej komisji zdrowia. - W końcu te więcej pieniędzy na wschodnie województwa to poniżej jednego procentu rocznego budżetu NFZ, w Podlaskiem to około 15 mln zł. Jest to zmiana czysto kosmetyczna, marketingowa. Dodam, że zgodnie z ustawą budżety pozostałych województw na zdrowie muszą pozostać na co najmniej niezmienionym poziomie. Tak przynajmniej wynika z symulacji przedstawionej przez Ministerstwo Zdrowia.

Zwraca też uwagę na zapis w ustawie, wedle którego to centrala NFZ będzie teraz decydować, jak przekazywać pieniądze za tzw. pacjentów migracyjnych (osoby, które są zameldowane w jednym miejscu, a leczą się gdzie indziej). To, bagatela, 2 mld zł rocznie - w Podlaskiem jakieś kilkadziesiąt milionów. Bywało, że oddziały NFZ posiłkowały się tymi pieniędzmi, gdy potrzebowały ich na bieżące wydatki - teraz takiej możliwości nie będzie.

- Z tego co się orientuję, w takim Świętokrzyskiem zaległości z tego tytułu wynoszą już około 200 mln zł - przekonuje Piecha.

Pytany o to, ile na zmianie algorytmu zyskaliby mieszkańcy naszego regionu, poseł Damian Raczkowski unika jednoznacznej odpowiedzi.

- Na razie nie wiadomo ile, bo ciągle nie mamy danych - przyznaje. - Żadne konkretne wyliczenia nie zostały nam jeszcze na komisji zdrowia przedstawione.

Jest jednak przekonany, że będzie dobrze.

Jacek Roleder, dyrektor podlaskiego oddziału NFZ, nie chciał komentować rewelacji posła Piechy. - Nawet 15 mln zł więcej w budżecie jest lepsze niż nic - powiedział jedynie.

 

Gazeta Wyborcza

Brak tagów