Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Szpital odwołuje zabiegi ratujące życie

Gazeta Wyborcza | 2009-09-03

 W szpitalu na Czarnowie wstrzymano wykonywanie zabiegów kardiologicznych. Pacjentów, którzy czekali na operacje, już o tym poinformowano. Taka sytuacja prawdopodobnie powtórzy się na innych oddziałach - podaje Gazeta Wyborcza.

Sześć osób, które na dziś miały wyznaczone terminy zabiegu elektrofizjologii serca, szpital wczoraj poinformował, że operacje zostały odwołane. - A co będzie z moją przyjaciółką, już dawno powinna mieć zrobiony ten zabieg - mówił zdenerwowany mężczyzna, który zadzwonił do "Gazety" tuż po tym, jak dowiedział się, że operacji nie będzie. Jego przyjaciółka ma 38 lat. - Lekarze mówili, że to schorzenie zagraża życiu, to co ja mam teraz robić? - pytał.

Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach Jan Gierada tłumaczy, że do ostatniej chwili wahał się, czy zrezygnować z zabiegów. - Zaważyła rozmowa z Andrzejem Błaszczykiem, wicedyrektorem świętokrzyskiego oddziału NFZ-etu. Dowiedziałem się, że nie zapłacą zaległych pieniędzy za nadwykonania. Musieliśmy wstrzymać elektrofizjologię serca, bo są to bardzo drogie zabiegi - podkreśla Gierada.

Nie na wątpliwości, że do takiej drastycznej sytuacji doszło dlatego, że Narodowy Fundusz Zdrowia zaoferował szpitalom zbyt niskie kontrakty. - Do tej pory, gdy trafiali do nas pacjenci, lekarze zawsze im pomagali. Przez to znacznie przekroczyliśmy kontrakty, od początku tego roku już na prawie 15 mln zł - informuje Gierada.

Dodaje, że wiele razy apelował do NFZ-etu, by zapłacono chociaż za część nadwykonań. - Fundusz tłumaczył się brakiem pieniędzy. Świat stoi na krawędzi, musiałem podjąć tę decyzję - tłumaczył wczoraj.

Na razie szpital zrezygnował z sześciu zabiegów elektrofizjologii serca. Wykonywane są one u pacjentów z zaburzeniami rytmu serca. Jeden kosztuje 20-23 tys. zł. Lekarze wprowadzają elektrodę do serca przez tętnicę lub żyłę udową. Rozgrzana końcówka elektrody "wypala" ognisko, które jest źródłem arytmii. - Bardzo drogie są materiały używane do tego zabiegu, stanowią 70 proc. kosztów. Dostałem od pani ordynator listę potrzebnych rzeczy, ale nie stać mnie na zakup - twierdzi Gierada.

 

Gazeta Wyborcza.

Brak tagów