Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Wózek prawie jednorazowy

Rzeczpospolita | 2009-08-21

Z powodu oszczędności resortu zdrowia niepełnosprawni muszą dopłacać do wózków i protez. Ministerstwo zrezygnowało też z gwarancji na sprzęt - informuje Rzeczpospolita.

Co kilka dni coraz to inne stowarzyszenie niepełnosprawnych śle protesty do Ministerstwa Zdrowia. Powód? Na stronach internetowych resortu ukazało się w zeszłym tygodniu rozporządzenie do tzw. ustawy koszykowej. Określa m. in., ile państwo dopłaca do sprzętu ortopedycznego: wózków inwalidzkich, aparatów słuchowych, protez.

– Resort zdrowia zapowiada, że będzie dopłacać tyle, ile do tej pory. Tyle że obecne stawki ustalano kilkanaście lat temu. Od tego czasu ceny wzrosły, a różnicę w cenach pokrywamy z własnej kieszeni – irytuje się Zbigniew Kaźmierak z Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem.

Ministerstwo tłumaczy, że jeśli zacznie lepiej finansować jedne świadczenia, zabraknie pieniędzy na inne. – Musimy to mieć na uwadze w obecnej sytuacji NFZ – mówi Aleksandra Smolińska z Ministerstwa Zdrowia.

– Państwo oszczędza na najsłabszych, bo wie, że nie wyjdziemy na ulicę – odpowiada Jacek Czech, niepełnosprawny, który jeździ na wózku.

A Piotr Czarnota, także na wózku, dodaje, że łatwiej dostosować Sejm do potrzeb niepełnosprawnych, niż zwiększyć limity na sprzęt. – Politycy wolą wykonać symboliczny gest, niż podjąć korzystne dla nas decyzje finansowe – komentuje.

Problem jest poważny. Środowiska osób niepełnosprawnych podkreślają, że obecne limity nie starczają na kupno dobrego sprzętu. Biedniejsze osoby decydują się więc na taki, który mieści się w limicie, ale ten jest gorszej jakości. – Moje protezy kosztują 20 tys., państwo dopłaca 8 – opowiada Andrzej Styczeń z Krakowa. Jeśli kogoś nie stać na dopłatę we własnym zakresie, kupuje to, co najtańsze. Potwierdza to Jacek Czech. – Wózek, którego koszt mieści się w limicie określonym przez państwo, czyli za 2 – 3 tys. zł, wytrzymuje pięć, sześć miesięcy i waży 20 kg. Jest zrobiony z najtańszych materiałów i nie da się go używać na ulicy – opowiada. – Wózek tytanowy, na którym można się normalnie poruszać, waży 8 kg. Mój kosztował 11 tys. zł – opowiada.

 

Rzeczpospolita

Brak tagów