Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Boromeuszki z wizytą w sprawie gmachu szpitala

Gazeta Wyborcza | 2009-08-20

Siostry boromeuszki chcą prowadzić w byłym szpitalu miejskim zakład opiekuńczo-leczniczy. We wtorek przyjechały do Szczecina rozmawiać z miastem o tym, że chcą odzyskać swój dawny majątek - czytamy w Gazecie Wyborczej.

Kongregacja Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza w Trzebnicy zamierza odzyskać nieruchomości po szpitalu - ujawniliśmy w ubiegłym tygodniu.

We wtorek w domu księży emerytów przy ul. Arkońskiej siostry spotkały się z prezydentem Szczecina Piotrem Krzystkiem, arcybiskupem Andrzejem Dzięgą i prorektorem PAM. Po spotkaniu ukazało się lakoniczne oświadczenie, że gospodarzem był arcybiskup Dzięga, a zgromadzenie zgłosiło zamiar "powrotu do przedwojennego dzieła, rozpoczętego przed prawie stu laty na terenie dawnego szpitala miejskiego. Uczestnicy wymienili informacje na temat aktualnej sytuacji prawnej i faktycznej obiektu w związku ze staraniami sióstr o jego odzyskanie".

"Gazecie" udało się porozmawiać z siostrami i ich pełnomocnikiem, szczecińskim prawnikiem księdzem Grzegorzem Harasimiakiem.

Zakonnice tłumaczyły, że chcą wrócić w Szczecinie do dawnej działalności, "ale odczytać nowe potrzeby społeczne". Od 1910 r. prowadziły w Szczecinie szpital z domem dziecka. Po wojnie został im odebrany. Do 1959 r. bezskutecznie walczyły o odzyskanie go. Teraz myślą o usługach opiekuńczo-medycznych (np. opiece nad osobami starszymi, cierpiącymi na chorobę Alzheimera oraz po wylewach, udarach).

- Zamierzamy kontynuować dzieło. Ale chciałyśmy poznać potrzeby miasta - mówi Barbara Groń, przełożona generalna kongregacji.

Zakonnice opowiadały, że już w latach 90. zgłosiły się do komisji majątkowej przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie zwrotu bezprawnie przejętej nieruchomości. Ale wtedy szpital działał i ze względu na interes społeczny poprosiły o zawieszenie postępowania, by nie spowodować likwidacji placówki. Kiedy usłyszały, że szpital jest likwidowany, postanowiły wrócić do tematu.

Siostra Benedykta Langosz podkreślała, że nie upominają się o cudze, ale zamierzają odzyskać własność, którą kiedyś odebrano zgromadzeniu: - Nie możemy zmarnować pracy sióstr, które były przed nami, ich dziedzictwa.

Władze Szczecina mają pismo sprzed dwóch lat, wysłane do kongregacji z pytaniem, czy siostry są zainteresowane szpitalem (gdy zaczynały się rozmowy z marszałkiem o przejęciu szpitala miejskiego przez ZOZ Zdroje). Wiceprezydent Tomasz Jarmoliński twierdzi, że nie dostał wówczas odpowiedzi, więc osobiście zadzwonił do zakonu. Usłyszał, że siostry nie są zainteresowane przejęciem placówki. Dlatego gmina Szczecin zamierzała w przetargu sprzedać nieruchomość.

 

Gazeta Wyborcza

Brak tagów