Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Dyrektorzy szpitali odejdą jak stracą

Karol Adamaszek/Gazeta Wyborcza Lublin | 2009-06-09

Marszałek ukręcił bat na dyrektorów, którzy będą zadłużali swoje szpitale.- Zobowiązali się, że w przypadku strat finansowych podadzą się do dymisji - dowiedziała się "Gazeta".
 

Porozumienie marszałka województwa Krzysztofa Grabczuka i dyrektorów podległych mu ośmiu największych szpitali miało zostać zawarte w tajemnicy przed opinią publiczną kilka miesięcy temu. Szefowie medycznych placówek zobowiązali się: jeśli po 2009 roku nasz szpital będzie dalej przynosił straty podaje się do dymisji. Dlaczego nie łatwiej byłoby wyrzucić niekompetentnych dyrektorów? Bo wtedy trzeba wypłacić im sowite odprawy. Według naszych szacunków, nawet do 60 tys. złotych. - Mogę jedynie potwierdzić, że taka gentelmeńska umowa została zawarta. Nie mogę jednak zdradzać szczegółów - mówi "Gazecie" marszałek Grabczuk.

Fakt zawarcia umowy potwierdza nie tylko sam marszałek, ale i twarde liczby. W większości placówek od początku roku wzięto się za solidne.

Na pierwszy ogień poszedł szpital przy al. Kraśnickiej. Rządzi nim dyrektor Ryszard Śmiech, którego wspiera PSL-owski wicemarszałek Arkadiusz Bratkowski. Zadłużona na ponad 100 mln zł placówka by wprowadzić plan naprawczy (w jego przygotowaniu Śmiechowi pomaga zewnętrzna firma) chce wręczyć do końca roku wypowiedzenia około 350 z liczącej 1500 osób załogi. Redukcje zatrudnia dotknąć mają wszystkie grupy zawodowe, ale najliczniejsze będą w administracji i przerośniętych działach obsługi szpitala. Śmiech jeszcze zanim obiecał wyprowadzenie szpitala na prostą, czuł się bardzo pewnie. Na początku lutego ujawniliśmy, że próbował dogadać się z samymi lekarzami za plecami słabiej wynagradzanego personelu. Medycy dostaliby tzw. dodatek wyrównawczy, kiedy reszta załogi musiałaby się pogodzić z 15 obniżką pensji.

Mimo tej wpadki pewne jest, że Śmiech się utrzyma. Zadecyduje nie tylko poparcie Bratkowskiego, ale i kruczek w umowie z Grabczukiem. Według niego dymisji unikną ci dyrektorzy, którzy wprawdzie będą mieli zadłużenie, ale znacząco zmniejszą je w porównaniu z 2008 roku.

Kłopoty będzie miał za to Jacek Solarz, od ponad roku dyrektor szpital im. Jana Bożego w Lublinie. W ub. roku na oddziały przyjęto tam ponad 28 tysięcy pacjentów. Solarz przeprowadził ostre cięcia etatów. W ostatnim czasie zwolnił 120 osób (część odeszła na emerytury i świadczenia przedemerytalne) z niemal 1000-osobowej załogi. - Oszczędzam jak mogę - zapewnia Solarz. - NFZ za nisko wycenia nasze usługi. Nie wykluczam, że w tym roku będę miał zadłużenie - przyznaje. Sprawy umowy z marszałkiem komentować nie chce. W ubiegłym roku placówka z ul. Biernackiego była 22 mln złotych pod kreską.

Pod nazwiskiem nie chcieli się wypowiadać dyrektorzy pozostałych szpitali. - To niezręczne - jeśli powtórzę tę deklarację w mediach, a potem wpadnę w długi, to trzeba będzie żegnać się z posadą - mówi nam dyrektor jednego z lubelskich szpitali.

Kogo ominie dymisja? Prawdopodobnie szefów szpitali z Zamościa i Białej Podlaskiej. Oba są bardzo dobrze zarządzane, a ten w Białej Podlaskiej (kierowany przez dyrektora Dariusza Oleńskiego) jest wymieniany jako wzorcowy przykład na restrukturyzację zadłużonego szpitala. Ostać się ma też dyrektor z Chełma. Jego szpital będzie miał długi, ale to w większości skutek budowy nowego gmachu. Trwająca od 20 lat inwestycja ma się skończyć w tym roku.


Gazeta Wyborcza Lublin 09.06.09

Brak tagów