Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Szpital nie potrzebuje samodzielnego szefa

Judyta Watoła/Gazeta Wyborcza | 2009-05-22

 Najbardziej znany w kraju szpital okulistyczny - na Ceglanej w Katowicach - będzie miał nowego szefa. Dotychczasowa dyrektorka Dorota Puka zrezygnowała, bo władze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego nie pozwalały jej na podejmowanie samodzielnych decyzji - informuje Gazeta Wyborcza.

Puka, kiedyś wicedyrektorka Śląskiej Kasy Chorych, a potem wiceprezeska NFZ-etu, przyszła na Ceglaną zaledwie rok temu. Miała opinię sprawnej menedżerki. Zastąpiła na stanowisku dyrektorki szpitala jego twórczynię prof. Ariadnę Gierek-Łapińską.

Objęła go w dobrej kondycji finansowej, ale z mnóstwem kłopotów. NIK wykryła bowiem na Ceglanej nieprawidłowości na niespotykaną dotąd skalę (m.in. większość przetargów odbywała się z naruszeniem podstawowych przepisów). Zadaniem nowej dyrektorki było więc zrobienie generalnych porządków.

- Udało się jej - mówi nam jedna z pracownic szpitala. - Była oszczędna w słowach, ale bardzo rzeczowa. Ponieważ NFZ wypłacił nam pieniądze, z ponadlimitowych pieniędzy przyznała nam za zeszły rok premie. Wszyscy, i lekarze, i pielęgniarki, dostali 3-5 tys. zł. Kto by się skarżył na taką dyrektorkę? - dodaje.

O ile jednak z podwładnymi jej relacje układały się dobrze, to z władzami ŚUM-u, do którego należy klinika na Ceglanej, były coraz gorsze. - Rozumiem, że władze uniwersytetu mają prawo samodzielnie decydować o sprawach dotyczących przenoszenia klinik. Nie sprzeciwiałam się więc planom przeniesienia na Ceglaną z Zabrza klinik alergologicznej i endokrynologicznej. Chciałam mieć jednak decydujący głos w sprawach, które należą do kompetencji dyrektora. Ponieważ nie chciano mi na to pozwolić, w środę po południu złożyłam rezygnację - powiedziała "Gazecie" Puka.

Nic więcej zdradzić nie chce. Pracownicy rektoratu są jednak przekonani, że poszło o spór z kanclerz Bernadetą Kuraszewską, bez której w uczelni nie zapada żadna decyzja.

W lutym z podobnych przyczyn stanowisko dyrektora Centralnego Szpitala Klinicznego w Ligocie stracił Zbigniew Swoboda. Odwołano go dyscyplinarnie, oficjalnie za to, że szpital miał stratę, nieoficjalnie - za próby samodzielnego podejmowania decyzji. Nie podobało się na przykład, że bez zgody kanclerz przyjął w darowiźnie inkubator dla noworodków.

Zaraz po Swobodzie dyrektorem CSK został Jacek Czapla. Wczoraj Katowice obiegła lotem błyskawicy wieść, że to on właśnie obejmie teraz Ceglaną. - Wstępnie przyjąłem taką propozycję - przyznał nam Czapla.

Przejście do szpitala okulistycznego może być dla niego ucieczką przed kłopotami. CSK ma dziś dwa razy większy dług niż w lutym, kiedy obejmował szpital, a atmosfera jest tam coraz gorsza. Powód to złożone przez dyrektora zapowiedzi cięcia pensji i zwolnień. Z wstępnych informacji przedstawionych na radzie społecznej wynika, że pracę miałoby stracić około 300 z 1200 zatrudnionych.

W CSK wdrożono także drastyczne, jak na renomowany szpital kliniczny, oszczędności. Brakuje wielu leków, np. do znieczuleń podczas operacji czy sprzętu jednorazowego potrzebnego do zabiegów, m.in. na neurochirurgii i radiologii. Anestezjolog dr Konstancja Grzybowska, zastępczyni dyrektora CSK ds. medycznych, nie mogła się z tym pogodzić i także złożyła rezygnację.

- Nie wprowadziłem żadnych takich ograniczeń, które uniemożliwiały leczenie chorych - odpowiada na to Czapla.

Opinie lekarzy są jednak inne. Podkreślają, że z powodu braku leków czy sprzętu do skomplikowanych zabiegów, muszą odsyłać wielu pacjentów i przesuwać terminy operacji. W rezultacie szpital przyjmuje coraz mniej chorych.

 

Gazeta Wyborcza

Brak tagów