Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Szpital w Blachowni pożegna się z ordynatorami

Joanna Skiba/Gazeta Wyborcza Częstochowa | 2009-05-12

Brak ostrych dyżurów, izba przyjęć pracująca całą dobę, o przyjęciu pacjenta decyduje lekarz, a nie ordynator, bo ordynatorów nie ma Takie zmiany przejdzie w ciągu roku szpital w Blachowni - podaje GW.
 

Szpital im. Weigla od 1 maja jest prywatnym zakładem opieki zdrowotnej. Funkcjonuje w budynkach należących do powiatu, ma kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Właściciel ZOZ-u, dzierżawca szpitala Cezary Skrzypczyński, oficjalnie zapowiedział, jakie zmiany chce wprowadzić przez najbliższy rok.

Planowane zmiany dotyczą m.in. funkcjonowania oddziałów. - Skończy się pojęcie "pacjent oddziału" - zapowiada Skrzypczyński. I tłumaczy, na czym ma to polegać. Oto każdy chory zostanie przypisany do jednego lekarza, który będzie się nim stale opiekował: zdecyduje o przyjęciu go - bądź nie - na oddział, przebiegu leczenia itd. Dla szpitala to ma być pacjent doktora Kowalskiego.

To prowadzi do kolejnego przewrotu: oddziały szpitala w Blachowni mają funkcjonować bez ordynatorów. - Zamiast nich chcę wprowadzić kierowników ekonomicznych zajmujących się oddziałem od strony gospodarczej. Natomiast o przebiegu leczenia pacjentów będą decydowali sami lekarze - objaśnia Skrzypczyński. - Będą mieli znacznie większą wolność w podejmowaniu decyzji, ale i spadnie na nich znacznie większa odpowiedzialność. Będą się też musieli specjalizować.

Następna rewolucja (u nas, bo w kraju to wcale nie nowina): szpital w Blachowni likwiduje u siebie ostre dyżury i przechodzi na tzw. dyżur permanentny. Ma przyjmować pacjentów 24 godziny na dobę. Każdy może teraz powiedzieć lekarzowi pogotowia: "chcę jechać do Blachowni" i tam zostanie dowieziony, nawet gdy ostry dyżur będzie miała wtedy np. Parkitka.

To jednak wymaga "przeprogramowania" izby przyjęć. Stanie się ona osobnym oddziałem, gdzie pacjent przeleży dzień lub dwa - nim lekarz, który będzie się nim zajmował, zdecyduje, czy dalsza hospitalizacja jest potrzebna.
 

Gazeta Wyborcza Częstochowa 12.05.09

Brak tagów