Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Dolnośląska służba zdrowia sama się leczy

Karolina Drogowska/Gazeta Wyborcza Wrocław | 2009-05-08
Dolnośląska służba zdrowia sama się leczy

Koniec kryzysu dolnośląskiej służby zdrowia? Szpitale mają coraz wyższe zyski, spłacają stare zadłużenie i chcą się komercjalizować. Powstaje też coraz więcej prywatnych placówek - informuje Gazeta Wyborcza Wrocław.
 

Według danych Ministerstwa Zdrowia w skali kraju zysk ma już 95 proc. szpitali i jednostek zdrowia. Na Dolnym Śląsku z 33 ośrodków podległych samorządowi województwa niedochodowe są jedynie trzy. Roman Szełemej, pełnomocnik zarządu województwa ds. polityki zdrowotnej: - Łączny zysk wszystkich podległych nam placówek wyniósł za 2008 rok około 60 mln zł, co oznacza, że niektóre zarobiły nawet 6 czy 7 mln zł. Wciąż jednak największym problemem pozostaje ogromne zadłużenie, choć i z tym radzimy sobie coraz lepiej. Rok 2008 zamknęliśmy z długiem wymagalnym na poziomie około 100 mln.

Dla porównania - pod koniec 2003 roku ten dług był pięciokrotnie większy. Teraz najbardziej zadłużone są: Szpital Psychiatryczny we Wrocławiu, Wojewódzkie w Jeleniej Górze i Legnicy oraz Okręgowy Szpital Kolejowy we Wrocławiu, choć i te, zdaniem Szełemeja, radzą sobie coraz lepiej.

Przed komercjalizacją


Skąd ta zmiana? Jest głównie wynikiem restrukturyzacji, sprawnego zarządzania i cięcia zbędnych kosztów. Na razie bowiem niewiele placówek zostało skomercjalizowanych, czyli przekształconych w spółki prawa handlowego. Były to głównie jednostki powiatowe czy gminne. A także trzy podległe marszałkowi. Szełemej uważa jednak, że komercjalizacja jest nieunikniona: - Wymuszą ją naturalne prawa rynku. Przekształcenie szpitala w spółkę ma sporo zalet, choć są też wady.

Komercjalizacja pomaga w zarządzaniu szpitalem, np. usprawniając i skracając proces podejmowania decyzji. Ułatwia także spłatę zadłużenia, gdyż spółka zyskuje zdolność kredytową. Taki szpital może również zarabiać dodatkowe pieniądze za usługi wykonywane poza kontraktami z NFZ. Przy dużej liczbie skomercjalizowanych szpitali wymusiłoby to większą konkurencję, a przez to poprawiło jakość usług. Pacjenci, płacąc gotówką, wybieraliby te szpitale, które sprawnie funkcjonują i w których są najmniejsze kolejki.

Na dyrektorach szpitali komercjalizacja wymusiłaby większą dyscyplinę przy wydawaniu pieniędzy. Publiczny ZOZ, w przeciwieństwie do spółki, nie może bowiem upaść, co oznacza, że bez końca może się zadłużać. Po komercjalizacji, gdy zostanie przekroczony pewien poziom zadłużenia, trzeba będzie rozpocząć proces naprawczy. Jeśli się nie powiedzie, szpital upadnie.

Przeciwnicy komercjalizacji najczęściej używają argumentu, że takie szpitale nie będą świadczyły niedochodowych usług, czyli będą leczyły tylko te choroby, na których najwięcej zarobią. Problem byłby więc między innymi z pediatrią, geriatrią, ratownictwem medycznym i przewlekłymi terapiami. Szełemej nie obawia się tego: - Samorządy ustawowo są zobowiązane do zapewnienia pacjentom należytej opieki zdrowotnej i przekształcenie szpitala w spółkę tego nie zmieni. Poza tym po tego typu procesach i tak większość lub całość udziałów pozostaje w rękach samorządu. A więc szpitale pozostaną publiczne, na co zwracamy szczególną uwagę.

Zamienieni w spółki

Na Dolnym Śląsku już teraz działają skomercjalizowane szpitale. W powiecie kamiennogórskim są aż dwa takie niepubliczne ZOZ: Dolnośląskie Centrum Rehabilitacji podlegające marszałkowi i Powiatowe Centrum Zdrowia.

Ten drugi jeszcze kilka lat temu miał 14-milionowy dług. Teraz zaległości spłaca starostwo, a spółka przynosi zyski i modernizuje szpital. - Choć proces był długotrwały, na pewno tego nie żałujemy - mówi Barbara Świętoń, naczelniczka Wydziału Edukacji i Spraw Społecznych Starostwa Powiatowego w Kamiennej Górze. - Szpital normalnie opłaca kontrahentów i pracowników, z czym wcześniej były bardzo duże problemy. I przede wszystkim rozwija się. Na rynku medycznym zaczyna obowiązywać konkurencja, do której musimy dostosować się.

Skomercjalizowana ma być większość dolnośląskich szpitali podległych marszałkowi. Chcą one przystąpić do programu "Ratujmy polskie szpitale", który jest odpowiedzią rządu na weto prezydenta Lecha Kaczyńskiego do proponowanych przez PO ustaw zdrowotnych, w tym obowiązkowej komercjalizacji. Dzięki temu mogą liczyć na rządowe dotacje - tylko w naszym województwie jest 220 mln zł do podziału między placówki należące do samorządów. W zamian będą musiały przygotować plan naprawczy, który pod kątem medycznym oceni NFZ, a od strony finansowej Bank Gospodarstwa Krajowego.

- Obiecana dotacja na pewno pomoże wielu szpitalom w końcu wyjść ze starych długów - ocenia Krystyna Barcik, dyrektorka szpitala w Legnicy. - Na naszym koncie wciąż są 23 mln do spłacenia. Poza tym przekształcenie w spółkę sprawi, że szybciej będziemy podejmować pewne decyzje, bez każdorazowej potrzeby konsultowania ich z zarządem województwa.

Sprywatyzowani

Komercjalizacja nie musi oznaczać prywatyzacji. Szełemej, choć zastrzega, że nie jest zwolennikiem prywatyzacji, to przyznaje, że w niektórych przypadkach może ona jednak pomóc w uratowaniu placówki przed likwidacją. Zresztą na Dolnym Śląsku mamy już trzy sprywatyzowane szpitale powiatowe: w Świebodzicach, Ząbkowicach Śląskich i Kowarach.

W każdym z nich ponad 90 proc. udziałów należy do wrocławskiej spółki EMC Instytut Medyczny. Aneta Bawiec, rzeczniczka prasowa firmy: - Jednostki włączane do sieci EMC Instytut Medyczny SA podlegają wspólnym dla grupy standardom, dlatego przede wszystkim usprawniamy organizację szpitala czy przychodni oraz poprawiamy jakości świadczonych przez nie usług. Na początku wymagają one dużych nakładów finansowych na modernizację budynków, komputeryzację, nowy sprzęt medyczny i szkolenia pracowników. Skala inwestycji jest bardzo różna, w zależności od kondycji ośrodka. W Świebodzicach na przykład w szpitalu Mikulicz remontów nie było aż tak wiele jak w Ząbkowicach Śląskich, gdzie szpital przeniesiony został do zabytkowego, pierwotnie bardzo zdegradowanego obiektu, który sami odrestaurowaliśmy. Dzisiaj jest to jeden z piękniejszych, a jednocześnie najnowocześniejszych szpitali na Dolnym Śląsku. Na modernizację i wyposażenie szpitala w Kowarach Spółka zamierza przeznaczyć 18,5 mln zł.

Bawiec tłumaczy też, że nie zmienia się profil szpitali. Pozostają dotychczasowe oddziały, co najwyżej rozszerzany jest zakres usług. Oznacza to, że przybywa personelu medycznego, a redukcje dotyczą głównie administracji. Jednostkami zarządza się bowiem z głównej siedziby spółki we Wrocławiu, a w poszczególnych miejscowościach czuwają nad tym tylko dwie albo trzy osoby. - Minie jednak kilka lat, zanim szpitale zaczną przynosić zyski. Świadczymy głównie usługi zagwarantowane kontraktami z NFZ. Te dodatkowe stanowią w naszych jednostkach jedynie kilka procent przychodów - mówi rzecznik.

Z dokonanej zmiany zadowolone jest też starostwo jeleniogórskie, do którego należał szpital w Kowarach. Paweł Kwiatkowski, wicestarosta: - Jesteśmy małym powiatem, składającym się głównie z gmin o charakterze miejsko-wiejskim. Prawie 60 proc. naszych mieszkańców leczy się w szpitalu w Jeleniej Górze. Musieliśmy więc stać się bardziej konkurencyjni i sprostać stawianym przez Ministerstwo Zdrowia wyzwaniom, takim jak standardy leczenia i limity przyjęć.

Chcąc uchronić szpital przed likwidacją, w 2003 roku starostwo przeprowadziło komercjalizację. Wtedy miał on 23 mln długów. Jednak przez pięć lat spółce nie udało się spowodować, żeby szpital przynosił zyski. - Zadłużenie wzrosło o 5 mln, choć wprowadzono pewne próby restrukturyzacji, jak zmniejszenie liczby pracowników i obniżenie pensji na rok o 10 proc. - mówi wicestarosta. - Zaczęliśmy więc myśleć o sprzedaży większości udziałów. Początkowo zgłosiło się pięć spółek, ostatecznie została tylko EMC. Sprawdziliśmy dokładnie, jak działają wcześniej przejęte przez nich jednostki i uznaliśmy, że będzie to dobre rozwiązanie również dla nas.

Jego zdaniem prywatyzacja to dobre rozwiązanie dla małych, średnio zamożnych powiatów. Tłumaczy: - Ministerstwo stawia coraz to nowe wymogi, ZOZ muszą się modernizować i przekształcać. Nas nie byłoby na to stać.

 

Gazeta Wyborcza Wrocław 08.05.09

Brak tagów