Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Jak dobrze zarządzać szpitalem - mówią ci, którzy to umieją

Karolina Drogowska/Gazeta Wyborcza Wrocław | 2009-05-07
Jak dobrze zarządzać szpitalem - mówią ci, którzy to umieją

Bez 85 proc. długu

Jeszcze w 2006 roku Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Legnicy był zadłużony na gigantyczną kwotę 168 mln zł, zajmując pod tym względem mało chlubne trzecie miejsce w Polsce. W ciągu trzech lat udało się zlikwidować ponad 85 proc. długu i przeprowadzić wiele remontów. Teraz szpital ma 6 mln zł zysku.

Krystyna Barcik, dyrektorka Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy:

Restrukturyzacja była żmudnym i skomplikowanym procesem, wymagającym poświęcenia ze strony wszystkich pracowników. Przede wszystkim musieliśmy odzyskać zaufanie naszych kontrahentów, u których zalegaliśmy ze spłatą ogromnych kwot. Osobiście jeździłam do siedzib większości firm, przekonywałam, że nasza sytuacja się poprawi i będziemy już płacić w terminie. Opłaciło się, bo większość z nich nie tylko na nowo nam zaufała, ale i umorzyła odsetki, a nawet darowała część długu - w sumie około 17 mln. W spłacie zobowiązań pomógł nam też samorząd wojewódzki, który dał 30 mln zł dotacji i poręczył 20-milionowy kredyt. Kolejne 40 mln dostaliśmy w ramach restrukturyzacji.

Sami staraliśmy się zdobyć środki ze wszystkich możliwych źródeł. Wynajęliśmy część szpitalnych pomieszczeń, wydzierżawiliśmy teren wokół budynku. Przede wszystkim jednak próbowaliśmy zracjonalizować organizację tak, by jak najwięcej zyskać przy jak najmniejszych kosztach. Nie zdecydowaliśmy się na radykalną redukcję zatrudnienia. Pracę straciło zaledwie 40 osób. Staraliśmy się za to zmniejszać te oddziały, które były mało rentowne i na które było niewielkie zapotrzebowanie, a tworzyć i powiększać te dochodowe i przenosić do nich personel. Szpital znacznie poszerzył zakres świadczonych usług medycznych, dzięki czemu mamy większe kontrakty z NFZ. Powstały cztery nowe oddziały: udarowy, rehabilitacyjny, psychiatryczny i pulmonologiczny. Cały czas staramy się też pozyskiwać dotacje z Unii, bierzemy udział w wielu konkursach. Nowy sprzęt dostanie nasz SOR, chcemy też wybudować lądowisko dla helikopterów. Wkrótce ma też powstać u nas zakład radioterapii. Będzie to doskonałe uzupełnienie dla istniejących już ośrodków w Wałbrzychu i Wrocławiu.

Po szpitalnej fuzji

Pod koniec 2002 roku Roman Szełemej został pełnomocnikiem marszałka województwa ds. konsolidacji trzech wałbrzyskich szpitali - dziecięcego oraz dwóch dla dorosłych - im. Batorego i im. Sokołowskiego. W ciągu czterech lat uratował zagrożoną likwidacją wałbrzyską służbę zdrowia, która miała 112 mln zł długów. Sposób był innowatorski i skuteczny, choć jeszcze nikt tego w Polsce nie powtórzył. 1 stycznia 2008 roku dokonano szpitalnej fuzji. Zamiast trzech jednostek działa jedna - Szpital im. Sokołowskiego.

Roman Szełemej, dyrektor Szpitala im. Sokołowskiego w Wałbrzychu:

Przede wszystkim skoncentrowaliśmy się na poszerzaniu oferty świadczonych usług. Uruchomione zostały nowe oddziały: chorób zakaźnych, chirurgii szczękowej, rehabilitacyjny, internistyczny i okulistyczny. Po połączeniu nie zlikwidowałem żadnego z dotychczas działających, lecz tylko połączyłem te, które się dublowały. Trzeba było natomiast ciąć koszty administracyjne, w czym oczywiście pomogło już samo formalne połączenie szpitali. Zlikwidowałem zbędne pralnie, kuchnie, laboratoria czy podwójne pracownie serologii. Wprawdzie zwolnionych zostało ponad 400 osób, ale gdyby nie to, prace straciliby wszyscy, bo przecież groziła nam likwidacja.

Postanowiliśmy też powołać firmę, która pomogłaby w odblokowaniu lecznicy z zadłużenia. Tak powstał Sanitas - spółka celowa, na początku z udziałem samorządu wojewódzkiego, później już ze 100-proc. udziałem szpitala. Zaciągnęliśmy dwa kredyty. Dzięki racjonalnym przedsięwzięciom i gospodarowaniu pożyczoną kwotą udało się nam spłacić niemal dwa razy większy dług. Skorzystaliśmy też z ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji. Dzięki wynegocjowanym umorzeniom zadłużenie zmniejszyło się o 46 mln zł.

Skutek? Obecnie szpital ma blisko 6 mln zysku i nie ma problemu ze spłatą kredytów.

Gdy powiat bierze szpital

Powiatowy szpital w Kamiennej Górze w 2003 roku został przekształcony w Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej, spółkę ze 100-proc. udziałem powiatu. Wtedy pieniędzy brakowało na wszystko. Teraz szpital prężnie się rozwija, generuje zyski, zdobywa certyfikaty i nagrody.

Wiktor Król, prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Kamiennej Górze:


Kiedy starostwo zdecydowało się na komercjalizację, zadłużenie szpitala sięgało 14 mln zł. Brakowało pieniędzy na podstawowe inwestycje, spłatę zobowiązań, nawet na pensje dla pracowników. Z początku wypłaty spóźniały się o kilka dni, miesięcy, aż w końcu zostały wstrzymane. Pracownicy grozili strajkiem, w budynku panowały fatalne warunki sanitarne, niezbędny był natychmiastowy remont. Szpital wymagał natychmiastowej restrukturyzacji. Samo przekształcenie w spółkę sprawiło, że zaczynaliśmy na nowo. Starostwo wzięło na siebie całość zadłużenia, a my mieliśmy kapitał zakładowy w wysokości 250 tys. zł. Niezbędne były zwolnienia, bo tylu pracowników szpital po prostu nie potrzebował. Z 340 zatrudnionych zostało 170. O około 8 proc. musieliśmy zmniejszyć wynagrodzenia, jednak tylko na rok. Od 2004 roku, kiedy zaczęliśmy lepiej funkcjonować, można było przyznać pracownikom znaczne podwyżki. Zakupiliśmy dodatkowy sprzęt medyczny, otworzyliśmy nowy oddział intensywnej terapii, który powstał w miejscu starego OIOM-u, wyremontowaliśmy oddział dziecięcy i chorób wewnętrznych.

Obecnie mamy dochód na poziomie nawet 600 tys. zł. Cały czas się rozwijamy. W tym roku planujemy otworzyć oddział teleradiologii, w 2011 otworzymy nowy blok operacyjny.

Nasz oddział ginekologiczno-położniczy zdobył uznanie pacjentek biorących udział w konkursie "Rodzić po ludzku". Byliśmy pierwszym z wyróżnionych szpitali za Dolnym Śląsku i również w Polsce. Mamy też certyfikat Centrum Monitorowania Jakości w ochronie zdrowia.

Prywatne od zawsze

Spółka Euromedic International Polska jest częścią holenderskiego holdingu, a w naszym kraju działa od dziewięciu lat. Łącznie posiada 49 ośrodków, w tym dziewięć na terenie Dolnego Śląska: pięć we Wrocławiu, i po jednym w Wałbrzychu, Legnicy, Lubinie i Lubaniu. Specjalizuje się w urządzaniu i prowadzeniu nowoczesnych centrów diagnostycznych oraz centrów dializ.

Piotr Janicki, prezes zarządu Euromedic International Polska

Nasze placówki działają w sieci, część decyzji jest podejmowana w zarządzie spółki z siedzibą w Warszawie. W każdej placówce znajduje się jednak dyrektor finansowy i ordynatorzy medyczni, którzy również mają spore kompetencje.

Z finansowego punktu widzenia działamy podobnie jak publiczne placówki zdrowia - na bazie kontraktów z NFZ. Płatne usługi stanowią jedynie kilka procent naszych dochodów. Oferujemy je głównie w badaniach typu PET-CT, czyli nowoczesnej diagnostyki nowotworowej. Mogą z niej skorzystać ci pacjenci, którzy albo nie chcą czekać w długich kolejkach, albo potrzebują z własnej woli poddać się badaniu tomograficznemu, które potrafi wykryć nowotwór w bardzo wczesnym stadium.

Świadczymy też usługi publicznym szpitalom. O ile fundusz jest bardzo dobrym płatnikiem, z ZOZ-ami różnie bywa. Często nie dostajemy pieniędzy w umówionym terminie. Zawsze jednak jakoś udaje nam się porozumieć, tak że ich kłopoty ostatecznie nie wpływają na nasze. Nie mamy problemów z zadłużeniem.

Czy chcemy uczestniczyć w procesie prywatyzacji publicznych szpitali? Na razie uważam, że na polskim rynku jest to zbyt ciężki i trudny z formalnego punktu widzenia proces. Wolimy tworzyć własne jednostki od podstaw. Mam tylko nadzieję, że zmieni się nastawienie ludzi do prywatnych jednostek zdrowia. Wciąż bowiem przeważa stereotyp: prywatnie znaczy płatnie. Jak widać na naszym przykładzie - niekoniecznie.


Gazeta Wyborcza Wrocław 07.05.09

Brak tagów