Szukasz sprzętu medycznego? Wypełnij darmowe zapytanie
Wypełnij darmowe zapytanie
MedicalOnline.pl wyszukuje najlepszych dostawców
i przesyła im Twoje zapytanie
Dostawcy przesyłają Ci oferty handlowe dotyczące zapytania
sprzęt medyczny
Wyślijzapytanie ofertowe

Kolejki znikają powoli

Anita Karwowska/Dziennik Metro | 2009-05-04

Warto skarżyć się na kolejki w przychodniach. Pod naciskiem mediów i urzędników poradnie powoli odchodzą od absurdalnego zwyczaju ustawiania pacjenta w kolejce do rejestracji. Na razie jednak pozytywnych przykładów jest mało - podaje Dziennik Metro.

Walkę z brakiem telefonicznej rejestracji, bez której od rana trzeba czekać w kolejkach do lekarza, mazowiecki oddział NFZ zapowiedział w marcu. Za namową urzędników pacjenci zaczęli przysyłać skargi na źle zorganizowane poradnie. W ciągu miesiąca przyszło ich ponad 60. - Na razie skończyło się na interwencjach biura praw pacjenta. Po nich przychodnie wycofują się ze swoich nieodpowiedzialnych pomysłów - mówi Wanda Pawłowicz z Funduszu. Konkretnych przykładów nie chce podać, zapewnia jednak, że dla najbardziej opornych poradni Fundusz przewidział kontrole i kary (do 2 proc. wysokości kontraktu).

Bielański frontem do pacjenta

Po tym, jak dantejskie sceny rozegrały się podczas kwietniowych zapisów do poradni endokrynologicznej w warszawskim Szpitalu Bielańskim, lepszą organizację pracy wymusił na placówce ratusz (pod naciskiem mediów). Do tej pory zapisy do specjalisty odbywały się tam raz na pół roku. W efekcie czego w kolejce do rejestracji od świtu ustawiało się kilkaset osób, a numerków nie starczało dla wszystkich. Dyrekcja szpitala tłumaczyła, że nie ma innego wyjścia. Teraz okazało się, że rejestrację można zorganizować lepiej. W poradni otwarto trzy nowe okienka (było jedno), pacjenci mogą też w końcu zapisywać się przez telefon. I to codziennie, a nie raz na sześć miesięcy.

Na Szaserów utrudniają życie

Szpital Bielański niestety wciąż jest wyjątkiem. Od rana w kolejkach do rejestracji muszą stać ludzie np. w Wojskowym Instytucie Medycznym przy ul. Szaserów w Warszawie. Pani Zofia na początku kwietnia próbowała zapisać się do tamtejszej poradni okulistycznej. - Oczy bardzo mnie bolały, spuchły. Ale rejestratorka oświadczyła, że zapisanie się jest niemożliwe. Kazała przyjść 20 kwietnia o 4-5 rano, kiedy będą zapisy do okulisty na najbliższy kwartał - opowiada nasza 80-letnia czytelniczka. Zrezygnowała, wyprawa o świcie do poradni była dla niej za dużym wyzwaniem. - Mieszkam na Woli, musiałabym wyjechać z domu o 3 nad ranem. To dla mnie wyczyn, boję się sama chodzić nocą, nie stać mnie na taksówkę. Nie można w ten sposób traktować ludzi chorych - żali się kobieta.


Dziennik Metro 04.05.09

Brak tagów